Rozmowy przy zupie mlecznej

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Baśka napisał(a):

    Dzwonić czy nie dzwonić?? Oto jest pytanie. Jak kryzys to może nie dzwonić. Albo lepiej zadzwonić, bo kryzys??? To może jednak nie zadzwonię …. albo zadzwonię …. No i znowu rozterki już nie młodego przecież rodzica 🙂 🙂

    • Anna Suchecka napisał(a):

      U mnie same skuchy!

      List nie doszedł na czas, dziecko się żaliło, że tylko on nic nie dostał i że sam nie może wysłać listu, bo koperta się nie zakleja.
      Rany! A tak wszystko było przygotowane, żeby nie dopuścić do podobnej sytuacji.
      W walizce koperty ze znaczkami zaadresowane pismem prawie technicznym ;-).
      Na poczcie przed południem, a w kopercie naklejki, którymi junior mógłby zakleić felerne koperty, bo przecież sama takie mam i się zorientowałam.

      A jak dziś zadzwoniłam pierwszy raz, myśląc, że usłyszę od Sempaia J. jak nastroje i sprawowanie u młodego, a w słuchawce uslyszałam „JUŻ WOŁAM” potem okrzyk bojowy (akurat był mecz) i wreszcie „JEST FAJNIE, NAWET O 20ej JESTEŚMY NA DWORZU I TRENING Z KIJAMI TEŻ JEST NA DWORZU. JEST 1:1. JEST PIĘKNIE, WIDZIAŁEM DWA BOCIANY I CHMURY TAKIE CIEKAWE…”,
      to pomyślałam sobie, że jestem wyrodna matka – 1. obóz, a dzwoni w połowie wyjazdu i jeszcze list nie doszedł. A dzieciak taki opanowany… A może to właśnie dobrze o mnie świadczy… Ech.

      P.S.: Pod koniec rozmowy było 2:1 dla drużyny przeciwnej. Ciekawe ile pod koniec meczu.