Głos Kołatka: Kiedy głód znaczy głód…

Może Ci się również spodoba

3 komentarze

  1. Tomek napisał(a):

    W ramach studiów na temat genezy powyższych zachowań – taka sytuacja z dzisiaj: hotel, śniadanie w formie szweckiego bufetu, na który składają się m. in.: jajecznica, parówki, naleśniki z mnogością rożnych dodatków wedle uznania, kilka rodzajów płatków i musli, miody, dżemy, konfitury, owoce świeże i suszone, pieczywo żytnie, pszenne, tostowe, ciepłe croissanty, 3 rodzaje soków, kawa, herbata i pewnie jeszcze inne rzeczy, o których zapomniałem. Przy stoliku obok para ok. 40-latków. I na to wszystko komentarz pani: „noż, trzeci dzień to samo na śniadanie, ile można jest to samo, do urzygu…”
    Ciekawe, czy mają dzieci…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *